Piotrowi...
Piotr Pawlak był kimś absolutnie wyjątkowym. To był prawdziwy wizjoner i marzyciel. Nie było dla niego żadnych granic czy w pracy, czy motocyklowej przygodzie. Zawsze i wszędzie był liderem i prekursorem. Był kimś, kogo może nie każdy lubi, ale był kimś, kogo każdy szanuje i ceni. Był prawdziwym twardym facetem.
Nadal nie mogę w to uwierzyć, że go już tu nie ma...
Swoim Harleyem Road Kingiem jeździł po kraju i Europie. Organizował i prowadził wyprawy po Stanach. Chciał pojechać do Australii, a do 50-tki dookoła świata. Wiem, że by to zrobił, bo świat nie miał dla niego absolutnie żadnych granic.

Przed wyjazdem rozmawialiśmy o tym, że chciał po wyjeździe do RPA napisać reportaż o wyprawie Harleyami po Afryce…nie zdążył….
Piotr,
po tamtej stronie gnasz pewnie teraz Harrym autostradą w podróży, która nie ma limitu ani czasu ani przestrzeni. Objeźdź to wszystko tak abyś kiedy znowu się spotkamy poprowadził wtedy raz jeszcze.


